misia i….

27 listopada 2007

dawno nie…..

oj dawno nie pisałam,ale unas nic sie niezmieniło,mężuś przyjeżdza i jedzie a Misia tęskni coraz mocniej

Gabi była na festiwalu,dostały wyróznienie,więc jestem bardzo zadowolona w końcu tyle pracy wkłada w taniec….

Mamuś troszkę ma dołki ,chyba zwie z tą pogodą to wszystko….

jestem sama z dziećmi i w dodatku trochę zmartwień mam….

na szczęscie maluda potrafi rozweselić,jest taka śmieszna,nawet muszę sie pochwalić,że zrobiła sie grzeczna,w autobusie siedzi grzeczne,tylko bardzo rozmowna jest,a jak zobaczy u kogoś tel,momórkowy to już koniec,najchętniej by zabrała,

do świąt juz niedługo…..a święta w tym roku coś mi się wydaje będą trochę a nawet zupełnie inne,no cóż,nie tak miało być,a teraz chyba trzeba iść spać bo zmęczona jestem okropnie,

30 października 2007

:))

dzisiaj przyjechał donas wujek z niemiec….GABI została przywitana w jez.niemieckim,bo ma niemiecki w szkole…..zaskoczył ją wujek ,

Misia biegała a to góra a to dół,a mama zmęczona tym ciagłym bieganiem za maludą,

noi tatuś nieprzyjedzie na 1 listop,a to straszne….będzie smutny dzień,zawsze jezdziliśmy’ na groby bliskich a tu będziemy siedzieć w domku…

23 października 2007

dawno nas tu niebyło….

a unas nudy,pogoda kiepska…zimno,

urodzinki były super ,musieliśmy przełżyć imprezkę na 2 tyg bo czekaliśmy za tatusiem

Misia coraz bardziej mówi peymi zdaniami,jestem taka dumna…..możemy sobie pogadać na rózne tematy

a tym czasem śpi słodko …..

Gabi w szkole,a mamuś odpoczywa..

pozdrawiamy

13 września 2007

niespodzianka…

  • godz.4 rano,ciemno jeszcze,otwiera oczy i widzę światło zaświecone na korytarzu,myślę sobie mam jakieś omamy czy coś straszy…..słyszę zamykanie furtki,światło gaśnie i wchodzi do pokoju jakaś postać…..hehehe a to mężuś przyjechał na 3 dni,ale niespodzianka…. Misia sie obudziła i patrzy i mówi-przyjechałeś,tato kocham cię….piękne słowa,oczywiście Gabi też byla pełna szczęścia….no a mamuś to sie nie mówi…hehehe miłych snów….
11 września 2007

choroba…

 dawno nas niebyło,ale troszku mamy zajęć i niema czasu…..,a Misia byla chorusia,w czwartek wieczorem mamuś wykapała maludę a tu ona trzęsie się z zimna więc zmierzyliśmy gorączkę a tu 37….stopni,położyłam maludę do łóżka i przytuliłam a ona cała rozpalona,więc znowu za termometr a tu 39 już,szybko syropek,żeby zbić temp.i tak całą noc czuwanie,a rano bez zmian,więc do lekarza trzeba było jechać,ale dopiero na 15 godz.temperaturkę zbiliśmy do 37 noi w drogę,Misia byla nawet grzeczna pozwoliła się zbadać,a potem usiadła z Gabrysią na krzesełku a mama rozmawiała z panią…noi nagle pani doktor daje Misi naklejkę,więc Michasia mówi do Gabrysi ,żeby jej przykleiła ,a maluda po chwili mówi GABi-GŁUPIA JESTEŚ???to jest powiedzenie Michasi do wszystkich ,a jaki wstyd..pani przepisała eurespal ,wit c..i wrazie czego antybiotyk .po przyjezdzie do domu mierzymy temp…a tu 42 stopnie…ale srachu narobila Misia,szybko Gabrysia po czopki do apteki żeby podać maludzie jak najszybciej,i jakoś gorączka spadła na 38….i tak do niedzieli,w poniedziałek śladu po chorobie nie było.

PRZjechała babcia do nas i spała 3 dni…..oglądanie bajek,zabawy i marudzenie oczywiście było straszne………………………………

26 sierpnia 2007

:))

dzisiaj byliśmy w Ślesinie,Misia nawet zachowanie miała w normie,tylko trzeba było się nabiegać……bo w jednym miejscu nie było mowy usiedzieć

21 sierpnia 2007

niedziela..

pojechaliśmy nad jezioro,troche kawałek drogi bo od naszej miejscowości 50km,ale było fajnie,dzieciaki sie wyszalały,Misia biegała z wody na koc i odwrotnie….ubaw byl super no i tata-mężuś był więc było fajnie,lody były super Misia oczywiście polisała troszkę i oddała resztę tacie,a on łasuch na lody

po przyjezdzie do domu Miśka zasnęła,ze zmęczenia

17 sierpnia 2007

niespodzianka…

przyjechał tata-mężuś,mamy przerwę w pisaniu

14 sierpnia 2007

:))

padam ze zmęczenia,moja Misia mnie wykancza,czy jest wiecej dzieci tak ruchliwych???

dzisiaj pojechałyśmy sobie pociągiem do cioci,zaledwie 10 km,ale coś…..a Misia na rękach cały czas u mamy…oj co zrobić jakoś doniosłam ją do mojej siostry,potem dostała cycusia i zasneła….chwilka luzu i odnowa….podrzuciłam ją mamie a ja do sklepu,ale biegiem,i tak sie zastanawiam dlaczego,zamiast troche skorzystać z chwilki wolnego….

potem poszłyśmy do mojego męża siostry,a ja znowu na zakupy i znowu biegiem,coś zemną nie tak jest….

a potem juz do domku ,ale to nie koniec…..znowu do sklepu tym razem z Misią,oj ale sie zgrzałam….łobuziara mała kładła sie na podłodze bo niepozwoliłam jej wziąć loda….bo potem ja go kończę,a w zasadzie to muszę go zjesć całego bo maluda poliże 2x……a tu kolejka,a mała ciągle coś….,ale jakoś obyło sie bez klapsa….

12 sierpnia 2007

:))

Misia śpi,a mamcia przy kompie….,jedziemy na urodzinki,pojemy ciasta oj pychotka…..relacje jutro-zmykam sie szykować